Wpisy użytkownika Bleackangel1 z dnia 25 września 2008

Liczba wpisów: 4

bleackangel1
 
Bleackangel1: kolejny dzien sie zaczoł.jakos bez natchnienia i entuzjazmu na reszte dnia otwarlam oczy.codziennie zastanawiam sie nad sensem istnienia ludzi i swiata.przeciez nic sie takiego nie dzieje ludzie sa zabiegani praca szkola dzieci dom itp itd weczna walka z samym soba z brakiem czasu , pieniedzy,normalnie doba czasem to za malo by wyrobic sie ze wszystkim,nie mamy odpoczynku wiec jak sie cieszyc dniem?? caly czas zycie  w pelnym biegu na pelnych obrotach to gdzie tu czas na relaks??jedynym relaksem czasem bywa tylko to gdy siadamy w autobusie,trawaju lub w samochodzie gdy chcemy sie pprzemiescic w dane miejsce gdzie znow beda pelne rece roboty.:(.rodzac sie i dorastajac czy kto kolwiek chociaz pomyslal ze moze w zyciu byc ciezko??przciez kazdy jakos tam w marzeniach ukladal sobie jak ma wygladc jego zycie.szkoda tylko ze najproszcze rzeczy potrafia byc  najtrudnejszymy.:(.:(.
 

bleackangel1
 
Bleackangel1: jednak jak pech to pech,jak sie wali to sie wali drzwiami i oknami,nic nie wychodzi tak jak bym chociaz w polowie chciala.kurwa mac jak długo jeszcze bedzie wial mi wiatr w oczy ile jeszcze musze przejsc by choc odrobine  dostac szczescia od losu.:(.jestem juz wypalona emocjonalnie, psychicznie nawet zdrowie zaszwamkowalo,przyslowie ktore mowi ze "GŁUPI MA ZAWSZE SZCZESCIE" jest jednak prawda a jak ktos ma pecha to nawet w pi...trafi na zyletki.:(.:(.co musze zrobic by w koncu zyc choc w odrobinie spokoju i szczescia,przciez ne wymagam bog wie czego chce tylko zyc z ukochana osoba w swietmym spokoju,by stworzyc dom w ktorym bedzie milosc szacunek cieplo i spokoj,taki  typowy dom rodzinny o ktorym kazdy marzy,ale widze ze nawet takie typowe marzenia sa trudne do zrealizowania.:(.:(.
 

bleackangel1
 
Bleackangel1: tak wlasne sobie siedze i mysle gdzie tkwi przyczyna tego mojego pecha??hmmm gdzie on sie wkradł w moje zycie?? no i dochodze do wniosku że od zawsze.niestety nie pamietam jakis dobrych chwil nie mowie że ich wogle ne było bo napewno jakies były tylko że było ich zbyt mało by mogły zwyciezyc te złe jedyne jakie pamietam najlepsze chwile to urodzenie moich dzieci a reszta to dno.z jednego bagna w drugie.nawet ostatnio sie smialam że to genetycznie przenoszone że mam to po mamie ładowanie sie  w nieszczescia.:(.za szybko dorosłam,kiepskie dziecinstwo,alkohol w domu,czasem nocne uceczki z mama przed ojcem,po tem choroba ojca  gdy mialam 14 lat to umarł,po tem odnalezlismy mojego brata z ktorym sie nie wychowywalam wogle to dowiedzialam sie o nim gdy mialam jakies 14 lub 15 lat po jakis dwoch latach od znalezienia zmarł mial zaledwie 23 lata,majac 16 lat poznalam chlopaka myslalam ze zlapalam pana boga za nogi ale nestety po kilku latach okazalo sie ze zlapalam diabła za rogi,krociutko przed moja 18 okazalo sie ze jestem w ciazy bylam zalamana poniewaz  kilka miesecy wczesniej podjelam prace by pomoc mamie bo klepalysmy biede,moja mama nawet sie ucieszyla ze jestem w ciazy tylko ne podobalo sie jej ze akorat z tym chlopakiem pamietam jak dzis gdy bylam u nej w szpitalu i powiedziala mi wtedy przy nim "DZiECKO ZASTANOW SIE NAD TYM CO ROBISZ,LEPIEJ JAKBYS GO ZOSTAWILA  WYCHOWALA SOBIE SAMA TEGO DZIDZIUSIA,ZSTAW GO POKI JESTES Z JEDNYM W CIAZY,BO TO NiE JEST KANDYDAT NA chlopaka,MEŻA A NAPEWNO JUZ NiE NA OJCA"ale oczywiscie ja bylam madrzejsza stwierdzilam ze wiem co robie,i to był cholerny blad,szkoda ze przekonalam sie o tym gdy bylo juz za pozno.:(.:(.dokładie miesiac i 6 dni po mojej 18 moja mamusia umarła oposcił mnie moj aniol stroz ktorego tak bardzo nie chcialam wtedy posłuchac,7 miesiecy po jej smierci urodzilam syna juz w ciazy jak bylam facet zaczal pokazywac pazurki ale myslalam ze po urodzenu wszystko wroci do normy kolejny moj myslowy blad.:(.rok po urodzenu pierwszego dzecka urdzilam drugie.:).i dopiero wtedy zaczeła sie moja gehenna.trwalo to kilka lat,16 mesiecy temu niby sie skonczyła ale nadal na dzwiek jego imienia mam gesia skorke,od ponad roku jestem w innym zwiazku ale i tu nie jest lekko,chcieli bysmy zameszkac razem byc juz tak na dobre i na zle ale zawsze cos staje nam na przeszkodzie normane zlosliwosc losu,nie ozemy przezwyciezyc tego wszystkego,ten zwiazek od poczatku napotykal przeszkody ludzie jak tyko mogli zucali nam kłody pod nogi,wtracali sie,rosiewali plotki,przysylali nawet esemesy o niestworzonych historiach masakra jacy ludzie potrafia byc zawistni,a my duzo ne wymagamy tylko wlasnego kata i zycia w spokoju,ten zwiazek tez nie jest lekki czsem czuje ze sie dusze w nim i mam ochote to wszystko zucic w cholere ale zaraz po tem nachodzi mnie mysl ze zawze mogło by byc gorzej i wiem ze chce walczyc o swoje szczescie,jestem zdana ze co mnie nie zabije to mnie wzmocni,kocham moje dzieci i mojego faceta i zrobe wszystko by nam sie  w koncu udało.:).:).
  • awatar gość: tak trzymaj :* grunt to się nie poddawać i uwierzyć, ze bd dobrze :)
  • awatar Lotar King: Na dobitkę, pora deszczowa w tym roku się spóźniła.
Pokaż wszystkie (2) ›